czwartek, 26 czerwca 2014

[2]

Rano pierwszy wstał Maks, od 9 zaczynał dyżur. Przez problemy w życiu prywatnym nie mógł zawalić pracy. Niechętnie wstał z łóżka i od razu podszedł do Alicji, chciał jej coś powiedzieć, jednak widząc jej zapłakane oczy i opuchniętą od płaczu twarz, nie potrafił powiedzieć nic. Wrócił do sypialni i wyjmując z szafy spodnie i koszulkę, podążył do łazienki. Poranną toaletę wykonał automatycznie, nie przywiązując zbyt dużej uwagi do tego, co robił. 
Tam w Somalii oboje myśleli, że to koniec, że nie wrócą do kraju, że nie przeżyją... A z Olgą... to był jeden, jedyny raz... To nic nie znaczyło. Dla niego nie znaczyło. Sam nie wiedział, dlaczego wtedy, kiedy Alicja pytała - skłamał, mówiąc, że nikogo nie było. Żałował, tak bardzo żałował tego co się stało. Nie tak to miało być. Ala była dla niego najważniejsza. Obiecał sobie, że zrobi wszystko, żeby była szczęśliwa, a zamiast tego tak cholernie ją krzywdzi...

***

Wyszedł z łazienki i zabierając z salonu klucze i telefon, spojrzał w stronę leżącej na kanapie Alicji.
- Porozmawiamy jak wrócę, dobrze?
- … - nie usłyszał odpowiedzi. Jedyne co usłyszał to cichy szloch. Znowu płakała.
- … - on również nic więcej nie powiedział. Wyszedł z mieszkania. Tak po prostu. Nie potrafił siedzieć tam dłużej, patrząc na Alicję, na to jak cierpi, płacze. Miał nadzieję, że kiedy wróci uda im się na spokojnie porozmawiać, wspólnie znaleźć najlepsze wyjście z sytuacji.

***

Słysząc dźwięk zamykających się drzwi, a po chwili odgłos silnika samochodu Maksa, ponownie się  rozpłakała. Nadszedł czas na kolejny krok. Wstała z kanapy i od razu podeszła do szafy w korytarzu. Wyciągnęła z niej sporych rozmiarów walizkę. Walizkę, w której jeszcze niedawno przywiozła tutaj swoje rzeczy, w którą pakowała się, jadąc z Maksem w podróż poślubną... Podeszła do szafy, wyciągając z niej najpotrzebniejsze rzeczy. Włożyła je niedbale do walizki, nie zwracając uwagi na to, że łzy spływające z policzków delikatnie zmoczyły kolorowe bluzeczki. Odłożyła walizkę na łóżko i poszła do łazienki. Zabrała z niej niezbędne kosmetyki, które włożyła do kosmetyczki, a następnie wrzuciła ją do walizki. Rozejrzała się po mieszkaniu zastanawiając się co jeszcze powinna spakować. Laptop, ładowarka do telefonu, książki, dokumenty... Kiedy stwierdziła, że ma już wszystko czego potrzebuje, wzięła prysznic i tuszując delikatnym makijażem oznaki nieprzespanej nocy, wyszła z mieszkania. Spakowała walizkę do bagażnika i ruszyła w
kierunku szpitala.

„Nie udało się bywa tak
ktoś inny wszedł pomiędzy nas
dwie walizki już stoją w drzwiach
zamknęłaś w nich kilka dobrych wspólnych lat
zbyt wielu spraw nie umiem znieść
jeszcze jakiś czas będę sama
pozbieram się zresztą który to już raz”

- Siostra? A co Ty tutaj robisz? Nie masz dziś wolnego? - zdziwiona Jasińska zatrzymała idącą korytarzem Alicję.
- Heej – cmoknęła siostrę w policzek na powitanie – Mam, ale wpadłam tylko na chwilę i zaraz uciekam. - wysiliła się na uśmiech. Nie chciała, żeby Beata cokolwiek zauważyła.
- Nie mów mi, że stęskniłaś się za Maksem – powiedziała rozbawionym głosem. - Mieliście całą noc dla siebie. - kontynuowała.
- Beata, przepraszam, ale naprawdę się spieszę. - położyła dłoń na ramieniu siostry. - Pogadamy później, okej? - wysiliła się na blady uśmiech.
- Zadzwonię. A Maksa znajdziesz na ginekologii. Chyba na 6. Olga z samego rana dostała silnych bólów brzucha, Maks wtedy był przy niej...
- Przepraszam... - przerwała siostrze, nie mogła dłużej tego słuchać. Nie mogła dłużej walczyć ze łzami... - Pa.. - Cmoknęła Jasińską w policzek i ruszyła w kierunku gabinetu Eli.

***

- Można? - uchyliła delikatnie drzwi gabinetu Eli.
- Proszę, wejdź. Coś się stało? - zapytała od razu, widząc poważny, smutny wyraz twarzy Alicji.
- Mhm... - pokiwała twierdząco głową. - Chciałabym urlop. Trzy tygodnie. Da się coś zrobić?
- Ala, co jest? Ty chcesz urlop, Maks od rana jakiś dziwny, nerwowy, teraz jest u Olgi...
- … - słysząc po raz kolejny dzisiejszego dnia, że Maks spędza czas przy łóżku Olgi, nie wytrzymała, rozpłakała się. - Przepraszam. Nie mam już po prostu na to wszystko siły. Muszę wyjechać... Przemyśleć wszystko... Maks... Olga... - mówiła chaotycznie, nerwowo. - Dziecko Olgi... To Maks jest ojcem... 
- … - bez słowa podeszła i objęła ramieniem zapłakaną Alicję. - Cii... Musicie porozmawiać, kochacie się i to jest najważniejsze.
- Najważniejsze jest dziecko. A ja nie mogę pozwolić na to, żeby przeze mnie straciło ojca.
- Co zamierzasz?
- Nie wiem... Muszę wszystko przemyśleć, z dala od Maksa, Olgi, od wszystkiego... Muszę sobie to wszystko poukładać... Ale... chyba powinniśmy... Rozwód będzie najlepszym rozwiązaniem.
- Ala, dziecko... Nie rób niczego pochopnie. Rozumiem, że wolne chcesz od zaraz.
- … - pokiwała twierdząco głową. - I proszę, niech ta rozmowa zostanie między nami. Nawet jeśli Maks będzie pytał. Proszę.
- Obiecuję. Gdzie pojedziesz?
- Nie wiem. Jak najdalej...
- Ala, ale nie zrób niczego głupiego. Trzymaj się.
- Dziękuję – wysiliła się na blady uśmiech, ścierając jednocześnie ślady łez z policzków.

4 komentarze:

  1. Obiecująca kolejna część ;) kiedy możemy spodziewać się kolejnej?

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Kończę właśnie kolejną część, więc krótko po północy powinna się pojawić, a jeśli nie, to jutro wieczorem ;)

      Usuń
  3. świetne to opowiadanie ;)

    OdpowiedzUsuń